fbpx

Salomon bez śniegu!

Salomon, Intersport Polska, Smell of the Mountain i Agencja Abanana łączą siły! To z pewnością była niesamowita przygoda!

We współpracy ze Agencją Abanana przygotowaliśmy dla Intersport Polska oraz marki Salomon tę nietypowową kampanię on-line promującą buty narciarskie!

Intersport każdego roku prowadzi kampanię reklamową butów narciarskich. W 2019 roku jej bohaterem został Salomon wraz ze swoim legendarnym modelem SALOMON S/PRO X90 CS. Kampania digitalowa została połączona z promocją usługi “Ski Experta”, czyli dopasowania butów m.in. dzięki wykorzystaniu specjalistycznych urządzeń i technologii termoformowania. 

Zadanie nie należało do łatwych. O śniegu mogliśmy zapomnieć, tym bardziej że jeszcze była jesień. Mimo, że przygotowania rozpoczęliśmy dużo wcześniej na rozeznaniach terenowych, doboru odpowiedniego sprzętu i ludzi, to samo nagranie trwało jeden dzień. Kolejne tygodnie to już tylko poprawki i sama akcja promocyjna!

Dzień zdjęciowy zaczęliśmy o godzinie 8. Po porannej kawie udaliśmy się na łatwo dostępną łąkę w okolicach Michałowic. Tutaj chcieliśmy sprawdzić jak zachowuję się sprzęt do nagrywania oraz przetestować narty na porannej rosie i liściach. Okazało się że jest lepiej niż myśleliśmy. Wykorzystaliśmy 20 metrową linę do rozpędzenia pierwszego śmiałka. Momentami to było zabawne, szczególnie jak lina zaplątała się w okół wszystkich. Powtórzyliśmy kilka ujęć z drona w celu stworzenia zajawki w formie krótkiego filmu. Spędziliśmy tam ponad dwie godziny.

Później udaliśmy się w okolicę wodospadu Szklarka, gdzie na tydzień wcześniej przygotowanej linii zjazdowej zaczęliśmy prawdziwą jazdę! Od samego początku wiedziałem że jazda po wysuszonych liściach ze stromej góry może być szybka. Dosłownie trasę trzeba było pokonywać slalomem między drzewami oraz wystającymi kamieniami. Jakby tego było mało na dole zjazdu płynęła rzeka kamienna o dość mocnym nurcie. Jednak wszystko się udało! Były niewielkie upadki ale niegroźne. 

Ten film działa tylko w przeglądarce internetowej na komputerze.

Po kolejnych dwóch godzinach udaliśmy się drogą przez las na kolejną miejscówkę. Mieliśmy ze sobą trochę tobołów. Duża kamera, dwa obiektywy, 2x statyw, niekompaktowy duży dron, aparat, gopro, masę elementów konstrukcyjnych, 2x kask, 2x google, 2x grabie, łopata, szmaty do przecierania błota z butów i nart, jedzenie, wodę, 2x zapasowe ubrania, lina 20 metrowa, zapasowe źródła energii, lampa, 2x mały materac i jeden duży materac.

Mimo wszystko akcja przebiegała dobrze. Jednak kiedy byliśmy już w kolejnej lokalizacji gdzie planowaliśmy dość dużego dropa ze skały, okazało się, że jest zbyt niebezpiecznie. Tydzień wcześniej kiedy badaliśmy tę lokalizację wydawało się że nie będzie problemu ze skokiem. Po kilku nieudanych próbach, szczególnie w fazie hamowania przed niskimi iglakami wysuszonymi na wiór. Wystawały z nich ostre gałęzie, nawet mimo przykrycia ich materacami nadal kontakt z nimi mógłby być niebezpieczny. Odpuściliśmy żeby udać się w inne miejsce gdzie również można było skoczyć ale był mniejszy problem z lądowaniem. Po kolejnych dwóch godzinach wszystko się udało! Mieliśmy fajne ujęcia z jazdy w terenie i skoków, nawet przygotowania do jazdy i ujęcia samego buta były ok.

Brakowało jeszcze sceny ze schodami! To był najtrudniejszy element filmu. Najbardziej niebezpieczny również! Jedyne schody w okolicy które współgrały by z cały nagraniem znalazłem w Szklarskiej Porębie.

Do tej ostatniej sceny musieliśmy się pośpieszyć! Mimo że była jeszcze jesień, późna jesień, to słońce zachodziło dość wcześnie. To była kluczowa scena! I ostatnia. Za schodami oczywiście znów była rzeka i mostek. Zabezpieczyliśmy materacami wystające metalowe poręczę mostu i zaczęliśmy próbować. Na ostatnich promieniach słońca nagraliśmy kilkanaście zjazdów z równych ujęć. Kiedy tworzyłem scenariusz, pomyślałem że gdyby leciały iskry to byłoby coś. Ku mojemu zdziwieniu od pierwszej próby iskry sypały się jak w hucie! 😀

Kiedy wszystko mieliśmy już zapisane na kartach w końcu odetchnąłem z ulgą! Uff… wszyscy cali, mamy materiał! Poszło niemal idealnie. Jedyną niespodzianką jak się później okazało, było uszkodzenie gopro. Kamera niewytrzymała napięcia na schodach. Mimo że to dość pancerna kamera.

A tak naprawdę najważniejszym testem tego materiału jest sprzęt sportowy! Buty wyglądają nadal jak nowe! Moim zdaniem nie odczuły że nie jeździły po śniegu. Jak już niektórzy napisali w komentarzach, że narty od razu można wyrzucić na śmietnik, to wcale nie prawda. Nie powiem że ślizgi nie ucierpiały ale przy odpowiedniej renowacji te narty mogłyby jeszcze komuś posłużyć 😀

Video & Editing:

Skiers:

Maciej Sulima

Wojtek Kubiela

Dron:

Michal Kepinski

#smellofthemountain
Share via
Copy link
Powered by Social Snap